Blog ten, prowadzony w 2015 roku, nie jest już aktualizowany. Był poświęcony historii i teraźniejszości obszaru dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice w Poznaniu. Autor gromadził i publikował materiały dotyczące wydarzeń, które miały miejsce na tym terenie od czasów średniowiecza – od 1388 r., gdy nazwa należącej do rycerzy maltańskich (joannitów) wsi Krzyżowniki po raz pierwszy została odnotowana w źródłach pisanych – aż po aktualne wydarzenia na Smochowicach. Czytelnik znajdzie tu również wyjaśnienie pochodzenia oraz znaczenia obu tych nazw.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Szpital polowy w Smochowicach

Sanitariusze ze smochowickiego lazaretu
przed domem przy ul. Chodzieskiej 6
(trzeci z lewej stoi pdh. Z. Żuraszek)
17 stycznia 1945 r., w związku z szybkim zbliżaniem się do Poznania wojsk sowieckich i spodziewanymi walkami o miasto, mieszkańcy Smochowic rozpoczęli organizację szpitala polowego – inicjatorem jego powstania był podharcmistrz Szarych Szeregów Zygmunt Żuraszek oraz Edmund Szelejewski. W lazarecie, który początkowo mieścił się w piwnicy domu przy ul. Czarnkowskiej 32 służbę pełnili również: Bolesław Maćkowiak (członek Polskiego Czerwonego Krzyża), Maria i Mieczysława Żuraszkówny, Zygmunt Michnikowski, Czesław Przybyszewski ze swoją siostrą Janiną, Edmund Szynklewski, Kazimiera Magdziarek, Bożena i Jadwiga Łukowskie, Maria i Jerzy Nowotni oraz Maria Kanikowska. 

W nocy z 23 na 24 stycznia do granic dzisiejszego osiedla dotarł sowiecki odział złożony z trzech transporterów opancerzonych dowodzony przez mjr. Iwana Mironowa z 20 Brygady Zmechanizowanej Gwardii, którego żołnierze zniszczyli samoloty Luftwaffe stacjonujące na Ławicy i ostrzelali niemiecką kolumnę ewakuacyjną ciągnącą na zachód dzisiejszą ul. Dąbrowskiego. Dwa dni później, 26 stycznia, na teren osiedla wkroczyły zwarte oddziały Armii Czerwonej, a na ulicach Santockiej do Myśliborskiej oraz na Lęborskiej zostały zlokalizowane stanowiska wyrzutni rakietowych BM-8 (tzw. katiusze), które ostrzeliwały wojska niemieckie wycofujące się doliną Bogdanki. Po zamknięciu okrążenia i przystąpieniu przez sowietów do oblężenia Poznania szpital polowy przeniesiono najpierw do domu przy ul. Chodzieskiej 6, a później na plebanię kościoła pw. Imienia Maryi, gdzie była możliwość rozstawienia 30 łóżek. W lazarecie pomoc i opiekę znajdowali ranni Polacy, czerwonoarmiści, a także żołnierze niemieccy. Placówka funkcjonowała do maja 1945 r., do czasu otwarcia szpitali miejskich (do sierpnia istniało tam jeszcze Biuro Informacji i Poszukiwań PCK zajmujące się gromadzeniem informacji o osobach zaginionych).

W pierwszych tygodniach lazaretem kierował dr Antoni Patyk, a później sowiecki chirurg wojskowy o nieustalonej randze i nazwisku. Dr Patyk był lekarzem ogólnym, który przed wybuchem wojny praktykował i prowadził aptekę w Kiszkowie; podczas okupacji mieszkał przy ówczesnej ul. Tatrzańskiej 18 lub 22 (dziś jest to fragment ul. Lutyckiej tuż za przejazdem kolejowym; stojący tam dom został wyburzony bodaj w ostatnim dziesięcioleciu) i był jedynym medykiem przyjmującym polskich pacjentów z terenu Woli, Sytkowa, Smochowc i Krzyżownik. Po wojnie dr Patyk zamieszkał przy ul. Dąbrowskiego 50. Prawdopodobnie zmarł 18 października 1984 r. i został pochowany na Cmentarzu Komunalym na Miłostowie (jest to jedyna osoba o tym imieniu i nazwisku figurująca w poznańskich wyszukiwarkach cmentarnych).

czwartek, 19 marca 2015

Wybory do Rady Osiedla. Jedenaścioro i jeszcze jeden

Kandydaci 'Nowej Rady'
(kliknij, aby powiększyć)
Już w tę niedzielę mieszkańcy Krzyżownik-Smochowic wybiorą swoich przedstawicieli w samorządzie osiedlowym. Większa cześć kandydatów na radnych nie dostrzegła tego blogu albo jego istnienie zignorowała. Pocieszające, że nie wszyscy. 

Dwanaścioro kandydatów okazało życzliwe zainteresowanie. To miły gest, ale także dowód na cechującą ich zdolność dostrzeżenia nawet najdrobniejszych osiedlowych inicjatyw oraz umiejętność dopingowania mieszkańców do działania – w przypadku radnych i kandydatów na radnych to ważne zalety. Warto to odnotować i docenić. Również w niedzielę przy wyborczej urnie.

„11”
 
Przed kilkoma tygodniami w portalu społecznościowym facebook pojawiła się strona prezentująca sylwetki kandydatów do Rady Osiedla startujących jako jedna drużyna składająca się z trojga byłych radnych i ośmiorga osób, które wcześniej w radzie nie zasiadały, ale działały w tutejszych stowarzyszeniach i komitetach mieszkańców (o udział właśnie takich ludzi apelowałem we wpisie pt. Sejm niemy). Warto się ze składem tej osiedlowej jedenastki zapoznać, bo jest rzeczywiście interesujący (kliknij tutaj). Tworzy go  dwoje prawników: Bożena Stradowska-Adamska (od lat szefująca Zarządowi Osiedla) i Maciej Bedyński; dwóch informatyków – Przemysław Polcyn (absolwent University of West London) i Robert Błoszyk (wiceprzewodniczący stowarzyszenia Zachodni Klin Zieleni); lekarz Hanna Górzna-Kamińska – specjalista chorób dziecięcych, kardiolog (przewodnicząca Stowarzyszenia Zachodni Klin Zieleni); Marek Leśniak – inżynier budownictwa i społecznik; Dorota Matkowska – socjolog (współzałożycielka działającego na osiedlu stowarzyszenia Podnieś Głowę); Witold Puchalski – historyk i przedsiębiorca (aktywnie wspiera działalność sportową, jego syn jest znanym na osiedlu młodym podróżnikiem); Magdalena Ratajczak – przedsiębiorca (właściciel pierogarni „Cynamon”); Bożena Siekańska-Żłobińska – ekonomistka i przedsiębiorca; Elżbieta Węgrzynowicz – politolog (organizatorka zajęć pozalekcyjnych dla dzieci z osiedla oraz imprez dla seniorów).

I jeszcze jeden kandydat

Dwunastym kandydatem jest 23-letni Krzysztof Kruszka (kliknij tutaj) – potencjalnie najmłodszy członek samorządu Krzyżownik-Smochowic, elektronik, przedsiębiorca, organizator koncertów muzyki kameralnej i organowej w miejscowym kościele, człowiek, któremu pewnie uda się wreszcie ożywić stronę internetową Rady Osiedla i facebookowy profil  Nasze Krzyżowniki-Smochowice”. 

Zachęcam do wzięcia udziału w niedzielnych wyborach do Rady Osiedla Krzyżowniki-Smochowice, a kandydującym Czytelnikom tego blogu życzę wyborczych zwycięstw!  

środa, 11 marca 2015

Jedna karta, 30 kandydatów, 15 krzyżyków

Ul. Leśnowolska 35
Już za dziesięć dni, w niedzielę 22 marca br., w Poznaniu odbędą się wybory do Rad Osiedli. Mieszkańcy Krzyżownik-Smochowic będą mogli głosować w lokalu mieszczącym się w Zespole Szkół nr 1 przy ul. Leśnowolskiej w godzinach od  8.oo do 20.oo. 

Osiedle nie zostało podzielone na okręgi, dlatego wszyscy wyborcy będą obsługiwani przez jedną komisję; jednak nie należy spodziewać się tłoku, bo wybory do Rad Osiedli nigdy nie cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców (w wyborach w 2011 r. wzięło udział 12% uprawnionych). A szkoda, bo zakres działalności samorządów osiedlowych wciąż się powiększa, podobnie zresztą jak budżet, którym te samorządy dysponują. Zatem dobrze byłoby, gdyby w składzie rady znaleźli się ludzie kompetentni, dla których bycie radnym nie jest jedynym będącym w ich zasięgu „prestiżowym” stanowiskiem, na dodatek związanym z miłym bonusem w postaci 380-złotowego dodatku do stypendium, renty czy emerytury. Warto o tym pamiętać, bo w czasie trwania kadencji nawet najgorszy radny jest w zasadzie nieusuwalny.
  
Jeśli zainteresowanie wyborami mierzyć liczbą zgłoszonych kandydatów, to Krzyżowniki-Smochowice wypadają dość dobrze – w tegorocznych wyborach o 15 mandatów radnych osiedlowych ubiega się 30 kandydatów, gdy np. na sąsiedniej Woli czy w Kiekrzu wybory w ogóle nie będą organizowane, bo z trudem udało się tam znaleźć 15 chętnych do tego rodzaju pracy.

Podczas zbliżającego się głosowania każdy wyborca otrzyma kartę z ułożoną alfabetycznie listą 30 kandydatów, spośród których będzie mógł wskazać 15, czyli tylu, ile jest mandatów do rozdzielenia. To ważne, bo o ile można postawić krzyżyk przy mniej niż piętnastu nazwiskach, o tyle postawienie szesnastego krzyżyka sprawia, że głos staje się nieważny. 

Spoglądając na tegoroczną listę kandydatów do Rady Osiedla Krzyżowniki-Smochowice trudno nie zaważyć, że o ponowny wybór zdecydowało się ubiegać zaledwie siedmiu byłych radnych, a więc mniej niż połowa składu rady wybranego w 2011 r. Jest to niewątpliwa porażka przewodniczącego Alojzego Szelejewskiego, który tym razem nie potrafił stworzyć zgranego zespołu chcącego kontynuować współpracę w kolejnej kadencji; nawet ci radni, którzy znów startują w wyborach zdają się być bardzo podzieleni, gdy chodzi o ocenę pracy byłego przewodniczącego. 

W połowie lutego w tym blogu ukazał się tekst pt. „Sejm niemy, czyli wybory do Rady Osiedla” zachęcający do zgłaszania kandydatur na radnych. W tym roku wystartowało ich 30, podczas gdy przed czterema laty 22; bardzo budujące jest, że przynajmniej trzy osoby zdecydowały się zgłosić m.in. pod wpływem lektury tego blogu (dziękuję za korespondencję). Być może radni kolejnej kadencji bardziej docenią media elektroniczne, które poprzednia rada tak bardzo zaniedbała ograniczając komunikację z mieszkańcami jedynie do pozostawiającej wiele do życzenia gazetki „Nasze Krzyżowniki-Smochowice”.

Może warto przy okazji nadchodzących wyborów zastanowić się nad poparciem kandydatur osób mogących wykazać się jakąś świeżością spojrzenia na sprawy Krzyżownik i Smochowic, a więc tych, które nigdy dotąd w radzie nie zasiadały, nawet się o to nie starały. Na liście znajduję wiele takich nazwisk. 

O kandydatach będę jeszcze pisać w kolejnych postach.  

środa, 4 marca 2015

Autobusem do Krzyżownik



Aż do połowy lat 50 XX w. do Krzyżownik nie docierała komunikacja miejska. Mieszkańcy, aby przyjechać do centrum Poznania musieli korzystać z autobusów Państwowej Komunikacji Samochodowej kursujących na trasie z Tarnowa Podgórnego, albo korzystać z trolejbusu, którego najbliższy przystanek znajdował się obok koszar na ul. Lotniczej, a od 1948 r. na ul. Santockiej (wpis dot. trolejbusów można przeczytać klikając tutaj). 

Autobus Star 52
W 1956 r. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Poznaniu uruchomiło pierwszą linię autobusową przebiegającą przez dzisiejsze Osiedle Krzyżowniki-Smochowice. Była to linia nr 61, która łączyła Ogrody z Krzyżownikami. Trasa autobusu biegła ulicami Dąbrowskiego i Słupską, a jej przystanek końcowy znajdował się na tzw. kozim rynku, czyli u zbiegu ul. Słupskiej i Międzyzdrojskiej. Tabor, który obsługiwał te linie był rozmaity – ze wspomnień mieszkańców osiedla wynika, że stare angielskie laylandy wyposażone w wykonane w Polsce nadwozia oraz węgierskie mavagi szybko zostały zastąpione przez radzieckie ZISy, polskie stary (w 1955 r. MPK otrzymało pięć autobusów star i 15 ZIS), a na początku lat 60 także sany.

Autobus ZIS 155
Od 1 grudnia 1960 r. mieszkańcy Krzyżownik i Smochowic mogli korzystać z uruchomionej przez MPK linii podmiejskiej łączącej Ogrody z Tarnowem Podgórnym oznaczonej numerem 82; trasa biegła ulicą Dąbrowskiego, dalej przez Przeźmierowo i Sady, a przystanki końcowe znajdowały się – w różnych latach i w zależności od wariantu – w Lusowie, Lusówku, Tarnowie, Ceradzu Kościelnym, od 1969 r. w Górze, od 1976 w Ceradzu Dolnym, od 1987 w Rumianku, od 1988 w Grzebieniskach. 

Autobus San H100
W 1963 r. kursowanie rozpoczął autobus linii nr 67 z Ogrodów przez Krzyżowniki do Psarskiego. Jego trasa w większości pokrywała się z trasą autobusu nr 61, dlatego po pięciu latach, w 1968 r., obie linie zostały połączone i autobus linii nr 61 rozpoczął kursowanie aż do Psarskiego. To wówczas na liniach autobusowych obsługujących Krzyżowniki i Smochowice pojawiły się pierwsze jelcze – tzw. ogórki, najpierw w wersji krótkiej z przyczepą, a następnie przegubowej. 

Autobus Jelcz 272 Mex
W 1971 linia nr 61 miała dwa warianty: długi – do Psarskiego, i krótki (61 bis) – do ul. Santockiej. Przez osiedle przebiegała również trasa autobusu linii K łączącego Ogrody z Kiekrzem (linia została zlikwidowana w połowie lat 80. XX w.). 

1 czerwca 1973 r., w związku z likwidacją ostatnich połączeń trolejbusowych, których numery zaczynały się od 100 (do Smochowic kursowały trolejbusy linii 103) i w celu zwiększenia zakresu numeracji linii miejskich, nastąpiło przenumerowanie linii podmiejskich z przedziału 81-88 na przedział powyżej 100. Biegnąca przez Krzyżowniki-Smochowice podmiejska linia 82 otrzymała nr 102.

Autobus Jelcz 021
Od 1978 r. przez Smochowice-Krzyżowniki biegła trasa autobusu linii nr 114 łączącej Ogrody z Rokietnicą.

W 1979 r. linię nr 61, dotąd biegnącą do Pasrskiego, skrócono; odtąd jeżdżące nią autobusy dojeżdżały tylko do Krzyżownik, gdzie na wysokości dawnego folwarku miały przystanek końcowy (zlikwidowano również linię wariantową 61 bis). Od tego czasu Psarskie z Ogrodami łączyła linia nr 86. 

Latem 1981 r. pasażerowie linii nr 61 mogli przetestować autobus przegubowy Ikarus; węgierskie autobusy rozpoczęły regularne kursy do Smochowic i Krzyżownik w październiku tamtego roku, a zakończyły 26 lat później zastąpione przez niskopodłogowe autobusy marki Man, a następnie Solaris.

Autobus Ikarus 260
Od 1985 r. przez Krzyżowniki-Smochowice biegła kolejna linia autobusowa – nr 122, która łączyła Ogrody z Przeźmierowem i Torem Poznań (od strony Przeźmierowa). 

W 1987 r. linia nr 86, dotąd łącząca Ogrody z Psarskim, została przedłużona do Kiekrza, który w tym samym roku został przyłączony do Poznania. Niewielkiej zmianie uległ przebieg linii nr 86, która odtąd przecinała osiedle ulicami Santocką i Sianowską do Krzyżownik. 

W 1991 r. MPK wprowadziło wariantową linię nr 86 bis kończące bieg w Psarskim (linia ta funkcjonowała zaledwie kilka miesięcy).

W 1991 r. miasto Poznań podjęło decyzję o zaprzestaniu dotowania linii podmiejskich. W związku z tym podpoznańskie gminy rozpoczęły tworzenie własnych przedsiębiorstw komunikacyjnych. Likwidacji ulegały linie podmiejskie 114 (do Rokietnicy) i 122 (do Przeźmierowa), a linia 102 kursowała nadal, ale już jako prywatna. W tym samym roku miasto uruchomiło nocną komunikację autobusową; z Kaponiery do Smochowic i Krzyżownik rozpoczął kursowanie autobus linii N39 (we wrześniu 2004 r. jego numer został zmie9niony na 239).

Od tamtego czasu przez blisko ćwierć wieku przez Osiedle Krzyżowniki-Smochowice kursowały dwie linie miejskie: linia nr 61 łącząca Ogrody z Krzyżownikami, której trasa biegła ulicami Dąbrowskiego i Słupską, oraz linia 86 łącząca Ogrody i Kiekrz, która biegła ul. Dąbrowskiego, Santocką, Sianowską, Słupską, Chojnicką do ul. Wilków Morskich. 

Zmianę przyniósł dopiero rok 2014, kiedy 1 lipca Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne zlikwidowało linię nr 86 łączącą Ogrody z Kiekrzem i uruchomiło linię nr 56 biegnącą po tej samej trasie, ale tylko do Krzyżownik. Od tamtej chwili pasażerowie dojeżdżający do Kiekrza są obsługiwani przez wyznaczone autobusy linii nr 61 oraz autobusy linii nr 833 należące do gminy Rokietnica i kursujące w Poznaniu w ramach porozumienia z Zarządem Transportu Miejskiego.

(źródła: Grzywacz M., Kirych A., Komunikacja Masowa w Poznaniu w latach 1945-70, w: Kronika Miasta Poznania 1974 nr 4; Marchwicki J., Nadolski E, Sto lat komunikacji miejskiej w Poznaniu (1880-1980); Wojcieszak J., 12o lat komunikacji miejskiej w Poznaniu, Poznań 2000; Cyfrowe Repozytorium Lokalne Poznań; http://www.pozbus.kdr.pl/TPBUS/TPBUS_historia.html [dostęp: 4 marca 2015])

poniedziałek, 23 lutego 2015

Darowizna państwa Jaskułów


Dziś publikuję kolejny, już historyczny dokument, którego w blogu będącym czymś na kształt kroniki Krzyżownik i Smochowic zabraknąć nie może. Jest to akt notarialny, którym Stanisław Jasukuła, rolnik z Krzyżownik, podarował gminie Tarnowo Podgórne parcelę pod budowę szkoły przy dzisiejszej ul. Leśnowolskiej. 

Notarialny akt darowizny
gruntu pod budowę
szkoły w Krzyżownikach

(kliknij, aby powiększyć)
Stanisław i Katarzyna Jaskułowie byli jednymi z bardziej majętnych mieszkańców wsi. Ich gospodarstwo znajdowało się przy dzisiejszej ul. Słupskiej i przed parcelacją w 1952 r. obejmowało obszar od ul. Słupskiej na zachodzie, do dzisiejszej ul. Elbląskiej na wschodzie.  Małżeństwo Jaskułów było jak dotąd chyba największymi dobroczyńcami tutejszej społeczności; to dzięki ich darowiźnie w 1934 r. Krzyżownikach powstał cmentarz parafialny i, tuż przed wybuchem II wojny światowej, nowa szkoła (stara, o wiele mniejsza, znajdowała się w budynku przy ul. Słupskiej 60). 

Notarialny akt darowizny parceli pod budowę szkoły został spisany w kancelarii dr Witolda Jeszkego w dniu 7 grudnia 1935 r. W kancelarii „stawił się osobiście znany i do działań prawnych zdolny: Jaskuła Stanisław, rolnik, zamieszkały w Krzyżownikach, powiat Poznań”, i oświadczył m.in.: 

„Jako właściciel nieruchomości, zapisanych w księgach wieczystych Krzyżowniki powiat Poznań (…) zapisani są ja, Stanisław Jaskuła i żona moja Jaskułowa Katarzyna w małżeńskiej wspólności majątkowej. Niniejszym zaofiarowuję Gromadzie Krzyżowniki i Gminie Tarnowo-Podgórne zawarcie następującego kontraktu darowizny(…): przyczem oświadczam, że żona moja Jaskułowa Katarzyna przystąpi do niniejszego dokumentu oddzielnym aktem notarjalnym. 

Grunty Jaskułów przed parcelacją
w 1952 r. na aktualnym planie osiedla
(kliknij, aby powiększyć)
Paragraf pierwszy. Stanisław i Katarzyna Jaskułowie darują niniejszym Gromadzie Krzyżowniki i Gminie Tarnowo-Podgórne na tychże wyłączną własność z opisanych wyżej nieruchomości następnie bliżej oznaczoną parcelę: Powierzchnia przedmiotowej parceli wynosi osiemtysięcy pięćset metrów kwadratowych i położona jest w Krzyżownikach przy granicy nieruchomości Piechockiego Stanisława z Krzyżownik. Długość tej parceli wynosi mniejwięcej stotrzydzieści metrów, a długość mniejwięcej pięćdzesiątpięć metrów. Granice tej parceli są na miejscu uwidocznione. 

Paragraf drugi. Stanisław i Katarzyna małżonkowie Jaskułowie darują opisaną wyżej parcelę pod budowę szkoły siedmioklasowej powszechnej.

Paragraf trzeci. Oddanie darowanej parceli w posiadanie obdarowanej nastąpi po przyjęciu niniejszej oferty. Użytki i ciężary przechodzą na obdarowaną Gromadę Krzyżowniki i Gminę Tarnowo-Podgórne z dniem oddania parceli w posiadanie. 

Paragraf czwarty. Przewłaszeczenie nastąpi po przyjęciu niniejszej oferty przez obdarowaną oraz po zatwierdzeniu umowy darowizny przez właściwe władze administracyjne. 

 (…) Wartość przedmiotu podaję na tysiąc dwieście złotych. (…) Przyjęcie niniejszej oferty uważać należy za dokonane przez złożenie odnośnych oświadczeń do protokołu notarjalnego. Przyjęcie tej oferty nastąpić winno do dnia trzydziestego kwietnia tysiącdziewięćsettrzydziestegoszóstego roku”. 

Szkoła rzeczywiście powstała, a w jej murach wychowała się już kilka pokoleń mieszkańców Krzyżownik-Smochowic. 

Ale w tej beczce miodu jest także łyżka dziegciu. Otóż w połowie lat 90 XX w. okazało się, że stan prawny działki, na której stoi obecny Zespół Szkół nr 1 w Poznaniu nadal pozostaje nieuregulowany. Stanisław Jaskuła zaznaczył w akcie darowizny, że jego żona Katarzyna „przystąpi do niniejszego dokumentu oddzielnym aktem notarialnym” i że „przewłaszeczenie nastąpi po przyjęciu niniejszej oferty przez obdarowaną [gminę] oraz po zatwierdzeniu umowy darowizny przez właściwe władze administracyjne”. Niestety, nie udało się odnaleźć dokumentów świadczących o tym, że Katarzyna Jaskułowa potwierdziła darowiznę męża, ani dokumentów świadczących o tym, że Gmina Tarnowo Podgórne taką darowiznę przyjęła. Wydaje się, że nie mogło być inaczej, skoro zdecydowano o budowie szkoły. Może dokumenty zaginęły podczas wojny? Niewykluczone jednak, że tych formalności po prostu nie dopełniono. Tak czy inaczej w 1999 r. przedstawiciele miasta byli zmuszeni zawrzeć ze spadkobiercami Katarzyny Jaskułowej ugodę w tej sprawie. Ale o jej warunkach i trudnościach z tym związanych napiszę w jednym z kolejnych wpisów. Podobnie jak o parcelacji pozostałego gruntu Jaskułów w 1952 r.

czwartek, 19 lutego 2015

Miecz z Krzyżownik


W katedrze w Poznaniu, u szczytu północnej nawy, eksponowana jest replika tzw. miecza św. Piotra, którego oryginał znajduje się w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego. Niestety, o jego istnieniu, pochodzeniu i legendzie go otaczającej wie niewielu poznaniaków (można o tym przeczytać klikając tutaj).

Lecz nie tylko katedra poznańska, ale także Krzyżowniki-Smochowice mają „swój” miecz – nie otacza go żadna legenda, ale za to jest o setki lat starszy od tego z Ostrowa Tumskiego. Jest to znajdujący się w zbiorach Muzeum Archeologicznego w Poznaniu miecz pochodzący z czasów kultury łużyckiej, a więc środkowej i młodszej epoki brązu (ok. 1300-400 r. p.n.e.). 

Miecz z Krzyżownik
(kliknij, aby powiększyć)

W 1910 r. znalazł go w Krzyżownikach, na torfowisku nad Jeziorem Kierskim, gospodarz Paul właściciel tego terenu, i powiadomił rezydującego w Dopiewie komisarza dystryktu Rainersa. Podczas okupacji, ok. 1940 r., niemiecki pracownik Muzeum Archeologicznego w Poznaniu (wówczas Landesamt für Vorgeschichte Posen) sporządził kartę katalogową opatrzoną rysunkiem poglądowym. Oto jej tłumaczenie:  

„F.O. [?] Steineck (Krzyzownik). Powiat poznański zachodni

Miecz z brązu, z torfowiska (nad jeziorem) będącego własnością Paula z Krzyżownik.

Owalna rękojeść, dyskoidalna, wklęsła głowica i płaski guz. Podobno znaleziony przez rolnika nad Jeziorem Kierskim. Na rękojeści wybity ornament, częściowo złuszczony. W górnej części głowicy również wybity ornament, który na skutek odpadnięcia powierzchni jest poważnie zniszczony. Wszystkie linie są poczwórne, z wyjątkiem małych kółek z liniami okalającymi.

Informacja od komisarza dystryktu Rainersa. Dopiewo, 27 kwietnia 1910 r.”

Karta katalogowa sporządzona w 1940 r.
(kliknij, aby powiększyć)

Dlaczego w kościele parafialnym w Krzyżownikach-Smochowicach, w jakimś widocznym miejscu, nie miałaby zawisnąć replika miecza tutaj znalezionego? Jeśli ktoś chciałby ofiarować wotum dziękczynne, to z radością odstąpię mu ten pomysł. A może w ogóle dałoby się jakoś rozsądnie wykorzystać wizerunek krzyżownickiego miecza, choćby jako przypomnienie, że tutaj również działa się historia.

Oryginalny zapis na karcie katalogowej brzmi: F. O. Steineck (Krzyzownik) Kr. Posen-West. Mbl. Im Torfmoor (am See) von Bes. Paul – Krz. Bronzenschwert. ovalen Griff, scheibenförmiger, konkaver Knauf & Flacher Knopf. Angeblich gefunden von einem Bauern am Ketscher See. Das gepunzte Ornament am Griffe z. T. abgeblättert. Auf der Oberseite des Knaufs ebenfalls ein gepunztes Ornament das durch Abspringen der Oberflache stark zerstört ist. Mit Aus, nähme der kl. Kreise nicht der Umfassungslinien geien alle Nach. Mitteilung v. Distriktkomissar Rainers. Dopiew am 27 IV 10. 


(źródła: Cyfrowe Repozytorium Lokalne Poznań CYRYL, Nawrot E., Dzieje Kiekrza i okolicy, Poznań 2000).

poniedziałek, 16 lutego 2015

Sejm niemy, czyli Wybory do Rady Osiedla
(podaj dalej!)


Na początek kilka aktualnych informacji. Otóż 22 marca odbędą się wybory do Rady Osiedla Krzyżowniki-Smochowice. Trudno odnieść wrażenie, aby komukolwiek zależało, żeby informacja o tym dotarła do mieszkańców – facebookowa strona „Nasze Krzyżowniki-Smochowice” nie jest aktualizowana od pięciu miesięcy, a strona Rady Osiedla leży trupem już niemal od roku. 

Fotografia protokołu wyborczego z 2011 r.
(kliknij, aby powiększyć)
O ile do administratora „Naszych Krzyżownik-Smochowic” nie można mieć żadnych pretensji – może pisać lub nie, bo to jego prywatna inicjatywa – o tyle do Rady Osiedla już tak, bo w dobie dzisiejszej Internet jest jednym z podstawowych narzędzi budowania więzi lokalnych, co Rada ma zapisane w Statucie i z czego, jak widać, zupełnie się nie wywiązuje. Zadziwiające jak wiele wysiłku (i papieru) włożono, żeby do każdego domu na Smochowicach dotarła informacja o budzącej tyle kontrowersji „strefie uspokojonego ruchu”, a jak niewiele, żeby mieszkańcy Osiedla dowiedzieli się o nadchodzących wyborach, a przede wszystkim o możliwości zgłaszania kandydatów. Ale tak było chyba zawsze, bo przed czterema laty o jeden mandat radnego statystycznie ubiegało się zaledwie 1,4 kandydata! Co więcej, każdy wyborca może zagłosować na aż 15 kandydatów (tylu, ile jest mandatów), co w rzeczywistości, przy faktycznym braku kampanii, oznacza że część wyborców po zakreśleniu osób im znanych zakreśla tych, których nazwiska brzmią znajomo lub po prostu im się podobają – takie rozwiązanie wprowadzono chyba po to, żeby nie powodować wrażenia, że do Rady Osiedla można wejść dzięki poparciu samych tylko członków rodziny i najbliższych sąsiadów. 

Więcej informacji o wyborach pojawi się pewnie dopiero wówczas, gdy minie termin rejestracji, a mieszkańcom zostanie przedstawiona lista doborowych kandydatów (doborowych, bo dobranych we własnym gronie - i jest to patologia dotykająca wielu osiedli).

Zatem polecam uwadze Czytelników fakt, że tylko do 20 lutego (najbliższy piątek) można zgłaszać kandydatów na radnych. Trzeba być pełnoletnim, mieszkać na terenie Osiedla (nie trzeba być zameldowanym, wystarczy np. figurować w spisie wyborców ubiegłorocznych wyborów samorządowych), otrzymać poparcie 10 współmieszkańców i mieć jakiś rozsądny pomysł, żeby nie pobierać tych 350 zł diety za nic. Zachęcam tym więcej, że 2/3 dzisiejszego składu rady to ludzie, którzy zasiadają w niej od dwóch lub więcej kadencji – skoro w ubiegłym roku poznaniacy przewietrzyli Urząd Miasta, to może warto, żeby do Rady Osiedla weszli ludzie młodzi i tacy, którzy w niej jeszcze nie zasiadali (zastrzegam, że nie jest to apel wymierzony przeciwko p. Alojzemu Szelejewskiemu, który przez dziesięciolecia działalności – jej intensywności ustępuje tylko jego osobista skromność – zyskał na Osiedlu grono stałych wyborców i z pewnością znajdzie się w składzie Rady kolejnej kadencji; i bardzo dobrze, bo przecież warto zachować jakąś ciągłość). 

Zachęcam również do zgłaszania się kandydatów do komisji wyborczej – dieta w tegorocznych wyborach do Rad Osiedli wynosi wprawdzie 190 zł dla przewodniczącego, 170 zł dla jego zastępcy i 160 dla członka komisji, ale to nie jest ciężka praca. Na ten temat też panuje cisza, bo po co ma się dowiedzieć ktoś spoza rodzin urzędników. A czas goni, bo termin również upływa w najbliższy piątek. 

I jak nigdy dotąd zachęcam do linkowania tego tekstu w blogu oraz do „polubień” i „udostępnień” na facebooku – może dzięki temu uda się dotrzeć z informacją o wyborach do większej liczby osób. 

Druki zgłoszeń kandydatów na radnych i członków komisji można pobrać klikając tutaj.


Ze względu na charakter tego blogu byłoby niedobrze, gdyby w dzisiejszym wpisie zabrakło części 'historycznej', nawet skromnej. Zatem w nawiązaniu: 

Wybory do Rady Osiedla w 2011 r. 

Przed czterema laty, 20 marca 2011 r. w Poznaniu odbyły się wybory do Rad Osiedli. W Krzyżownikach-Smochowicach o 15 mandatów ubiegało się 22 kandydatów. W wyborach wzięło udział 765 spośród 6282 mieszkańców uprawnionych do głosowania, zatem frekwencja wyniosła 12,18% (na sąsiednich osiedlach: w Kiekrzu 8%, na Woli 14,5 % i na Ławicy 11,5%). W wyniku wyborów skład Rady Osiedla na czas kadencji 20.03.2011–20.03.2015 weszły następujące osoby: Alojzy Tadeusz Szelejewski, który zdobył 472 głosy poparcia, Eugeniusz Gąsiorek z 422 głosami poparcia, Bożena Stradowska-Adamska z 372 głosami, Maciej Jakub Wudarski z 356 głosami, Monika Bykowska z 322 głosami, Andrzej Dłutkowski z 315 głosami, Robert Radecki z 310 głosami, Jakub Jan Niewczyk z 309 głosami, Grzegorz Zawieja z 298 głosami, Henryk Czajewicz z 294 głosami, Ryszard Cielewicz z 276 głosami, Maria Teresa Kaniewska z 267 głosami, Anna Kierych-Mieloch z 265 głosami, Elżbieta Węgrzynowicz z 263 głosami i Maria Faligowska-Łuczak z 256 głosami. 

Pozostali kandydaci – Dorota Matkowska, Paweł Śledziejowski, Andrzej Czarnecki, Barbara Czeszewska, Piotr Montowski, Zbigniew Gruźlewski i Piotr Szaroleta – nie zdobyli odpowiednio wysokiego poparcia wyborców i nie weszli w skład rady. 

(w kolejnych wpisach postaram się podawać wyniki wyborów z lat wcześniejszych).

środa, 11 lutego 2015

Droga na Pniewy, Szosa Berlińska, Skwierzyńska, Dąbrowskiego…


Główną arterią komunikacyjną przecinającą Osiedle Krzyżowniki-Smochowice w Poznaniu jest ulica Jana Henryka Dąbrowskiego. Ale przecież nie zawsze gen. Dąbrowski był jej patronem. Przyjrzyjmy się zatem historii ulicy pod kątem jej zmieniających się nazw.  

Ul. Dąbrowskiego na obszarze
Krzyżownik-Smochowic
Obecna ul. Dąbrowskiego została wytyczona przez władze pruskie w 1828 r. jako szosa pocztowa łącząca Poznań z Berlinem i była nazywana Berliner Chausse lub Poststraße. W 1900 r., gdy włączono Jeżyce do Poznania i granica miasta przesunęła się z wałów fortecznych (na wysokości dzisiejszego Mostu Teatralnego) do północnego-zachodniego krańca poligonu w Ławicy (dzisiejszych ulic Margonińskiej i Wyrzyskiej), poznański odcinek drogi zyskał nazwę Grosse Berlinerstraße; nazwa drogi poza miastem nie uległa zmianie. Oczywiście polscy mieszkańcy tych okolic nie używali nazwy niemieckiej, ale mówili o niej jako o „trakcie pniewskim” lub po prostu „drodze na Pniewy” (o tym, jak przebiegały granice Poznania w czasach od 1900 r. można przeczytać klikając tutaj). 

Po odzyskaniu niepodległości i polonizacji nazw ulic Große Berlinerstraße została przemianowana na ul. Dąbrowskiego (19 sierpnia 1919 r.)nazwa nie miała na celu jedynie uhonorowania twórcy Legionów Polskich walczących u boku napoleońskiej Francji, ale także wspomnienie faktu, że w 1806 r. właśnie tą drogą gen. Jan Henryk Dąbrowski przybył do Poznania, którego mieszkańcy chwycili za broń przeciw Prusakom (otóż to, w 1806 r. wybuchło pierwsze zwycięskie powstanie wielkopolskie). Droga na odcinku pozamiejskim, na obszarze ówczesnej gminy Tarnowo Podgórne (zaczynającej się w Smochowicach), została nazwana ul. Skwierzyńską. Dlaczego nie „Pniewską”, skoro taka potoczna nazwa już funkcjonowała? Za Pniewami droga ta rzeczywiście prowadziła do Skwierzyny, ale nie tylko o to chodziło – zdaje się, że stała za tym chęć wspomnienia miasta, którego w 1919 r. nie udało się opanować powstańcom i które pozostało w granicach Niemiec jako Schwerin an der Warthe

W 1939 r., po włączeniu Poznania do III Rzeszy Niemieckiej ul. Skwierzyńską przemianowano na Karinstraße a ul. Dąbrowskiego na Saarlandstraße. W 1940 r., pomimo przyłączenia gromady Krzyżowniki do Poznania tym dwóm ulicom nie nadano wspólnej nazwy.

W 1945 r. przywrócono przedwojenne nazwy Skwierzyńska i Dąbrowskiego. Po sześciu latach, 15 kwietnia 1951 r. uchwałą Miejskiej Rady Narodowej w Poznaniu przyłączono ul. Skwierzyńską do ul. Dąbrowskiego, a następnie ul. Dąbrowskiego przemianowano na… ul. Dąbrowskiego, tyle że z Jana Henryka – napoleońskiego generała, na Jarosława – rewolucjonistę i dowódcę Komuny Paryskiej. Stało się tak w ramach usuwania patronów „obcych ideologicznie, a nawet wrogich idei ustroju socjalistycznego, oraz stanowiących nieraz smutne pamiątki po niechlubnej pamięci okresie faszystowsko-kapitalistycznym”. 

Co ciekawe, o takiej zmianie zwykli mieszkańcy mieli się dowiedzieć dopiero po 27 latach, w 1978 r., gdy Miejska Rada Narodowa wprowadziła obowiązek umieszczania na tablicach z nazwami ulic obok nazwisk patronów także ich imion. Niektórzy mieszkańcy Smochowic byli nieco zdziwieni. Jeden z moich krewnych zapamiętał z tamtych czasów taką rozmowę pomiędzy dwoma pasażerami czekającymi na autobus na przystanku przy ul. Tatrzańskiej: 

– Widziałeś, powiesili nową tablicę [z nazwą ulicy].
– To generał Dąbrowski nie był Henryk tylko Jarosław?
– Ten z hymnu to był Jan. Jan Henryk. Jak Dąbrowski do Poznania po szwedzkim zaborze…
– Chyba Marsz, marsz Dąbrowski?
– No też. Ale jego imienia i tak tam nie ma.
– Może miał w dowodzie Jarek, a wszyscy mówili Janek. Moja ma w dowodzie Cecylia, a wszyscy mówimy Czesia. I z tego też same kłopoty, bo dzieciaki wszędzie podają imię matki: Czesława.

W 1990 r. Rada Miasta przywróciła ulicy jej patrona z lat 1919-1951 – Jana Henryka Dąbrowskiego. I taki napis do dziś widnieje na tablicach.  

Warto dodać, że przebiegająca przez dzisiejsze osiedle ul. Dąbrowskiego w II Rzeczpospolitej miała status drogi pierwszej klasy, podczas okupacji niemieckiej była częścią Reichstraße 114, po II wojnie światowej była drogą o statusie szosy głównej, w latach 1962-1985 była częścią drogi międzynarodowej E-8, później drogi krajowej nr 2, a od 2005 r. drogi krajowej nr 92. 

(źródła: Cellier E., Powiat poznański pod względem dziejowym, Poznań 1887; Gąsiorowski A., Nazwy poznańskich ulic. Przemiany i trwanie: wieki XIV-XX., w: Kronika Miasta Poznania nr 3-4/1952; Zalewski Z., Nazwy ulic w Poznaniu, Poznań 1926; zbiory map i planów poznania w: Cyfrowe Repozytorium Lokalne Poznań)

wtorek, 10 lutego 2015

Maraton przez Krzyżowniki

Osiedle Krzyżowniki-Smochowice zdają się być dosyć usportowione, o czym świadczą organizowane tutaj imprezy w rodzaju Ogólnopolskiego Wyścigu Kolarskiego im. Bogdana Jańskiego czy „Biegu po zdrowie” oraz np. działalność Uczniowskiego Klubu Sportowego „Smoki”. Maciej Wudarski, radny osiedlowy i nowo mianowany wiceprezydent Poznania też buduje swój wizerunek m.in. w oparciu o sport (jak wynika z jego profilu na facebooku nie tylko pływa i jeździ na rowerze, ale od jesieni jest także początkującym biegaczem). Warto tutaj wspomnieć, że jego polityczna oponentka – radna Joanna Frankiewicz, która także pochodzi ze Smochowic, też biega, a w ubiegłym roku była uczestniczką maratonu noszącego imię jej zmarłego męża Macieja. 

Uczestnicy maratonu w 1930 r.
na Stadionie Miejskim w Poznaniu
(kliknij, aby powiększyć)
Wszystkich zainteresowanych sportem, szczególnie bieganiem, zapewne zainteresuje fakt, że przed 85 laty przez teren dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice biegła trasa Mistrzostw Polski VI Maratonu, który odbył się przy okazji zawodów lekkoatletycznych Poznań – Górny Śląsk. Liczbą uczestników zdecydowanie ustępował dzisiejszemu Poznan* Maraton, bo do biegu zgłosiło się 19 zawodników, po badaniach lekarskich na starcie stanęło 16, a do mety dobiegło 14.
Dziennik Poznański z dn. 30.09.1930 r.
(kliknij, aby powiększyć)
Sportowcy wystartowali ze Stadionu Miejskiego, dalej biegli Drogą Dębińską, skręcili w polną drogą prowadzącą do ul. Pamiątkowej, dalej ul. Rolną i Traugutta aż do tunelu pod torem kolejowym, następnie wałem równoległym do linii kolejowej Poznań-Zbąszyń, później obok toru do Szosy Okrężnej i dalej przez Ławicę i Krzyżowniki do Swadzimia, gdzie znajdował się półmetek i skąd wracali tą samą trasą na stadion. Zwycięzcą maratonu był Bronisław Freyer, brat tragicznie zmarłego trzy lata wcześniej Alfreda – złotego medalisty z lat 1926 i 1927.
Czy przebiegająca przez Krzyżowniki grupa maratończyków zrobiła jakiekolwiek wrażenie na mieszkańcach wsi, tego nie potrafię powiedzieć – nie dotarłem do nikogo, kto zachowałby jakieś choćby mgliste wspomnienie tego wydarzenia, ale też ówczesne dzieci, które pewnie, jak to zwykle bywa przyglądały się biegaczom, dziś liczą ponad 90 lat (jeśli nie udały się po nagrodę wieczną). Inna rzecz, że zawody były rozgrywane w niedzielę i to szczególnie uroczystą, bo tego dnia na Ostrowie Tumskim świętowano 25-lecie święceń kapłańskich kard. Augusta Hlonda, metropolity gnieźnieńskiego i poznańskiego, i kto z mieszkańców nie pojechał do Poznania, ten zapewne uczestniczył w sumie w kościele parafialnym w Kiekrzu, a później zajęty był przygotowaniami do mającego się odbyć następnego dnia odpustu św. Michała Archanioła.
(źródła: „Przegląd Sportowy” nr 79 z 1 października 1930 r., „Dziennik Poznański” wydanie z 30 września 1930 r., fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego [sygn. 1-S-935-1])

poniedziałek, 9 lutego 2015

Pali się!


Dziennik Poznański z 12.08.1890 r.
(kliknij, aby powiększyć)
We wtorek 12 sierpnia 1890 r. „Dziennik Poznański” doniósł, że trzy dni wcześniej, w nocy z 8 na 9 sierpnia, w Krzyżownikach wybuchł pożar. Spłonęła stodoła, stajnia, a w niej dwa konie, oraz obora należąca do gospodarza Kretschmera. Gazeta podała również, że „do ratunku stanęły sikawki z Poznania i z miejscowości około Krzyżownik”. 

Poznańska sikawka parowa z 1890 r.
(kliknij, aby powiększyć)
Pożar musiał być naprawdę duży, skoro dostrzeżono go nie tylko w okolicznych wsiach, ale także w Poznaniu skąd ruszono na pomoc. Trzeba wspomnieć, że w czasie, gdy miało miejsce to nieszczęśliwe zdarzenie, istniała w Poznaniu już dobrze zorganizowana straż pożarna dysponująca pompą tłokową (tzw. sikawką) o napędzie parowym (w 1842 r. obywatele miasta utworzyli Ochotnicze Towarzystwo Ratunkowe liczące 120 osób podzielonych na cztery kompanie; w 1867 r. strażaków ochotników umundurowano i wyposażono w nowoczesny jak na tamte czasy sprzęt: hełmy, sikawki, wozy, drabiny itp., a w dziesięć lat później utworzono pierwszy zawodowy zastęp strażacki liczący 12 członków, który stacjonował najpierw przy ul. Wolnica 1, a później w nowo wybudowanej strażnicy przy ul. Masztalarskiej 3). 

Ręczna sikawka dwukołowa
w Centralnym Muzeum Pożarniczym
(kliknij, aby powiększyć)
Na własną, zorganizowaną ochotniczą straż ogniową gromada Krzyżowniki musiała czekać jeszcze 42 lata, do 1932 r. i czasów sołtysowania gospodarza Śrona, gdy z udziałem gminy Tarnowo Podgórne wydzierżawiono strażacka sikawkę. Opiekę nad nią sprawował gospodarz Jankowski, na którego posesji ją ustawiono (w 1938 r. na terenie gminy Tarnowo Podgórne działały trzy straże pożarne i cztery pogotowia przeciwpożarowe). 

Pożar domu przy ul. Izbickiej
w dniu 8 lipca 2014 r.
(źródło: epoznan.pl, fot. MOJ)
Dziś na ratunek mieszkańcom Krzyżownik-Smochowic najczęściej spieszą strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 zlokalizowanej na ul. Grunwaldzkiej 16. Tak było w przypadku ostatniego większego pożaru na obszarze osiedla, gdy spłonął dom przy ul. Izbickiej. 

Warto dodać, że pierwszy źródłowo udokumentowany pożar w Krzyżownikach wybuchł w 1510 r., co odnotowano w aktach Archiwum Skarbu Koronnego, pisząc że wieś została spalona (najpewniej cała). Innym razem, w 1863 r., ogień strawił oborę należącą do miejscowej szkoły. 

(źródła: Dziennik Poznański, wydanie z 12 sierpnia 1890 r.; Bukowski W., 600-lat Krzyżownik [maszynopis niepublikowany]; Historia poznańskiej zawodowej Straży Pożarnej na stronie internetowej Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu - kmpsp.poznan.pl/historia [dostęp: 08.02.2015], zapis w Słowniku Historyczno-Geograficznym Ziem Polskich w Średniowieczu: 1508-1510 wieś K. spalona)

sobota, 7 lutego 2015

Jeszcze o przyłączeniu gromady Krzyżowniki
do Poznania (pismo z 1945 r.)


Przed kilkoma dniami pisałem o tym, że choć terytorium dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice faktycznie zostało przyłączone do Poznania wiosną 1940 r., to formalnie stało się to dopiero dziesięć lat później, bo w październiku 1950 r., i że w latach 1945-50 obszar gromady Krzyżowniki był przez miasto tylko administrowany (wpis Krzyżowniki-Smochowice – od kiedy w granicach Poznania? można przeczytać klikając tutaj). 

Kopia pisma ws. pozostawienia
w administracji m. Poznania
gromad przyłączonych w l. 1940-42

(kliknij, aby powiększyć)
Dziś publikuję kopię pisma wspomnianego wówczas w źródłach, sporządzonego przez mgr. Choję – naczelnika Wydziału X Miejskiej Rady Narodowej, które obecnie znajduje się w Archiwum Państwowym w aktach MRN i nosi sygnaturę 94. Myślę, że może zainteresować miłośników posnanianów. Dla ułatwienia lektury – bo kopia nie jest dobrej jakości, poza tym pismo zostało sporządzone na poniemieckiej maszynie pozbawionej polskich znaków diakrytycznych – poniżej zamieszczam przepisany i uzupełniony tekst:

„Do L. dz. X/1 – 298/45r.

Poznań, dnia 18 maja 194-r.

I. Niemieckie władze okupacyjne wcieliły szereg gromad podmiejskich do miasta Poznania a mianowicie:

a) w dniu 1 kwietnia 1940r. wcielono Naramowice-wieś, Strzeszyn, Strzeszyno, Strzeszynek, Swarzędz, Leśnictwo, Głowieniec, Zieliniec, Antonin, Nowy Młyn, Chartowo z (M[?])altanowem, Zegrze, Minikowo (część), Starołęka-(?)ielka, (Część)Luboń, (część) Świerczewo (część) Kotowo (część) Fabianowo, Junikowo, Ławica,  Krzyżowniki, Psarskie. 

b) w dniu 1 kwietnia 1942r. wcielono Kobylepole, Szczepankowo, Spławie, Krzesinki, Krzesiny, Głuszyna, Marlewo, Starołęka-Wielka (reszta) Minikowo (reszta) Piotrowo. 

Wcielenie wyżej wymienionych gromad wzgl. ich części do miasta Poznania nastąpiło przed 5-ciu wzgl. 3-ma laty, skutkiem czego interesy mieszkańców tych miejscowości związały się w sposób żywotny z ich przynależnością administracyjną do powiatu miejskiego i gminy miejskiej miasta Poznania. 

Przywrócenie w tych warunkach stanu rozgraniczenia sprzed 1 września 1939r. prowadziłoby do poważnych komplikacji w dziedziniegospodarczej społecznej i administracyjnej np. sprawa nieruchomego majątku gminnego i gromadzkiego przepisanego w księgach wieczystych na rzecz Gminy Miejskiej m. Poznania i przez tę gminę do chwili obecnej, administrowanego.

Biorąc pod uwagę przytoczone wyżej okoliczności Prezydent stol. miasta Poznania oraz Starosta Powiatowy Poznański na konferencji w dniu 14.3.45r. postanowili pozostawić wyżej wzmiankowane miejscowości w tymczasowej administracji Zarządu stol. miasta Poznania aż do czasu ostatecznego uregulowania tej kwestji na drodze przewidzianej ustawą z dnia 7 lipca 1921r. (Dz. U.R.P. Nr. 64 poz. 400) zmienionej rozporządzeniem Prezydenta R.P. z 22 marca 1923 r. Dz. U.R.P. Nr. 38 poz 376) oraz rozporządzeniem Prezydenta R.P. z 3.12.1932r. (Dz. U.R.P. Nr. 109 poz. 895)., z tym że tymczasowa administracja obejmuje wszelkie czynności z zakresu administracji publicznej i samorządowej łącznie z administracją przejętego majątku gminnego i gromadzkiego. 

Pełnomocnik Rządu R.P. na Województwo Poznańskie decyzją z dnia 26.3.marca 1945r. Nr. S.A.16/45 r. wyraził zgodę na pozostawienie w administracji Zarządu Miejskiego stol. miasta Poznania wspomnianych terenów z zastrzeżeniem że zgodnie z postanowieniem z dnia 7.7.1921r. Dz. U.R.P. Nr. 64, poz. 400/ zmienionej rozporządzeniem Prezydenta R.P. z dnia 19 stycznia 1928r. o organizacji i zakresie działania władz administracji ogólnej / Dz. U.R.P. Nr. 80 poz. 555, z roku 1936r.) powzięte zostaną przez zainteresowane związki samorządowe odpowiednie uchwały, które skolei przedłożone zostaną Wojewodzie Poznańskiemu w celu nadania sprawie odpowiedniego biegu. 

II. Na posiedzenie Miejskiej Rady Narodowej. 
  
z wnioskiem o powzięcie uchwały akceptującej pozostawienie w administracji Zarządu Miejskiego stol. miasta Poznania omawianych terenów wcielonych przez niemieckie władze okupacyjne z powiatu poznańskiego do miasta stol. Poznania. 

Naczelnik Wydziału X. 

podpis

(Mgr. Choja)”.

(źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu, akta Miejskiej Rady Narodowej, sygn. 94)