Blog ten, prowadzony w 2015 roku, nie jest już aktualizowany. Był poświęcony historii i teraźniejszości obszaru dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice w Poznaniu. Autor gromadził i publikował materiały dotyczące wydarzeń, które miały miejsce na tym terenie od czasów średniowiecza – od 1388 r., gdy nazwa należącej do rycerzy maltańskich (joannitów) wsi Krzyżowniki po raz pierwszy została odnotowana w źródłach pisanych – aż po aktualne wydarzenia na Smochowicach. Czytelnik znajdzie tu również wyjaśnienie pochodzenia oraz znaczenia obu tych nazw.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poznań. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

Maraton przez Krzyżowniki

Osiedle Krzyżowniki-Smochowice zdają się być dosyć usportowione, o czym świadczą organizowane tutaj imprezy w rodzaju Ogólnopolskiego Wyścigu Kolarskiego im. Bogdana Jańskiego czy „Biegu po zdrowie” oraz np. działalność Uczniowskiego Klubu Sportowego „Smoki”. Maciej Wudarski, radny osiedlowy i nowo mianowany wiceprezydent Poznania też buduje swój wizerunek m.in. w oparciu o sport (jak wynika z jego profilu na facebooku nie tylko pływa i jeździ na rowerze, ale od jesieni jest także początkującym biegaczem). Warto tutaj wspomnieć, że jego polityczna oponentka – radna Joanna Frankiewicz, która także pochodzi ze Smochowic, też biega, a w ubiegłym roku była uczestniczką maratonu noszącego imię jej zmarłego męża Macieja. 

Uczestnicy maratonu w 1930 r.
na Stadionie Miejskim w Poznaniu
(kliknij, aby powiększyć)
Wszystkich zainteresowanych sportem, szczególnie bieganiem, zapewne zainteresuje fakt, że przed 85 laty przez teren dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice biegła trasa Mistrzostw Polski VI Maratonu, który odbył się przy okazji zawodów lekkoatletycznych Poznań – Górny Śląsk. Liczbą uczestników zdecydowanie ustępował dzisiejszemu Poznan* Maraton, bo do biegu zgłosiło się 19 zawodników, po badaniach lekarskich na starcie stanęło 16, a do mety dobiegło 14.
Dziennik Poznański z dn. 30.09.1930 r.
(kliknij, aby powiększyć)
Sportowcy wystartowali ze Stadionu Miejskiego, dalej biegli Drogą Dębińską, skręcili w polną drogą prowadzącą do ul. Pamiątkowej, dalej ul. Rolną i Traugutta aż do tunelu pod torem kolejowym, następnie wałem równoległym do linii kolejowej Poznań-Zbąszyń, później obok toru do Szosy Okrężnej i dalej przez Ławicę i Krzyżowniki do Swadzimia, gdzie znajdował się półmetek i skąd wracali tą samą trasą na stadion. Zwycięzcą maratonu był Bronisław Freyer, brat tragicznie zmarłego trzy lata wcześniej Alfreda – złotego medalisty z lat 1926 i 1927.
Czy przebiegająca przez Krzyżowniki grupa maratończyków zrobiła jakiekolwiek wrażenie na mieszkańcach wsi, tego nie potrafię powiedzieć – nie dotarłem do nikogo, kto zachowałby jakieś choćby mgliste wspomnienie tego wydarzenia, ale też ówczesne dzieci, które pewnie, jak to zwykle bywa przyglądały się biegaczom, dziś liczą ponad 90 lat (jeśli nie udały się po nagrodę wieczną). Inna rzecz, że zawody były rozgrywane w niedzielę i to szczególnie uroczystą, bo tego dnia na Ostrowie Tumskim świętowano 25-lecie święceń kapłańskich kard. Augusta Hlonda, metropolity gnieźnieńskiego i poznańskiego, i kto z mieszkańców nie pojechał do Poznania, ten zapewne uczestniczył w sumie w kościele parafialnym w Kiekrzu, a później zajęty był przygotowaniami do mającego się odbyć następnego dnia odpustu św. Michała Archanioła.
(źródła: „Przegląd Sportowy” nr 79 z 1 października 1930 r., „Dziennik Poznański” wydanie z 30 września 1930 r., fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego [sygn. 1-S-935-1])

piątek, 6 lutego 2015

Nawiedzona ul. Wichrowa

Maszerujący Prusacy
W XIX w. w Michałowie – w miejscu dzisiejszego wiaduktu, który przebiega nad ul. Dąbrowskiego i łączy ul. Słupską z Wichrową – był rozstaj i karczma. Główna droga prowadziła dalej na zachód do Pniew, ku północy ciągnęły się Krzyżowniki, a trakt na południowy zachód wiódł do Buku. 

Na drodze straszy

O tej ostatniej drodze mieszkańcy Krzyżownik mówili, że jest nawiedzona. Według nich o północy można było tam usłyszeć wojskowe werble i echa wydawanych rozkazów. Gdzieś w tym miejscu miała znajdować się mogiła pruskich żołnierzy, którzy polegli w 1848 r. w walce z polskimi powstańcami, kiedy wycofywali się z Buku (wówczas w Wielkopolsce trwało powstanie będące częścią ogólnoeuropejskiego wrzenia narodowego i rewolucyjnego zwanego Wiosną Ludów). Duchy żołnierzy miały maszerować drogą z Buku pokutując za krzywdy wyrządzone Polakom.

Wspomniana legenda była wciąż żywa jeszcze w końcu XIX w., o czym zaświadczył Otto Knoop, niemiecki etnograf, folklorysta i badacz Pomorza i Wielkopolski, który opisał ją w swojej książce pt.  Sagen und Erzählungen aus der Provinz Posen (niem. ’Legendy i opowieści z Prowincji Poznańskiej‘) wydanej w 1893 r. 

Dawniej ul. Wichrowa biegła na południe
i południowy wchód i łączyła się z drogą na Buk
Zapomniany cmentarz

O tym, że coś jest na rzeczy może świadczyć istnienie w tej okolicy cmentarza ewangelickiego, który figurował na planach Poznania jeszcze na początku lat 50 XX w., a później został zlikwidowany. Nieżyjący już ks. prof. Edward Nawrot, były proboszcz kierski i autor książki o historii parafii, która rozciągała się aż tutaj do 1934 r., do czasu budowy kościoła na ul. Santockiej, wiąże powstanie tego cmentarza z nasilającym się w drugiej połowie XIX w. niemieckim osadnictwem. Rzeczywiście, coraz liczniejsi Niemcy, w większości ewangelicy, potrzebowali miejsca pochówku (w Krzyżownikach tylko jedna niemiecka rodzina należała do Kościoła katolickiego). Ale dlaczego wybór padł akurat na ten teren? Jest bardzo prawdopodobne, że cmentarzowi przy dzisiejszej ul. Wichrowej dała początek właśnie mogiła pruskich żołnierzy. 

Miejsce, w którym niegdyś znajdował się ewangelicki cmentarz
(za plecami fotografującego znajduje się parking i magazyny na ul. Wichrowej)
Dziś po tamtym cmentarzu nie pozostał żaden ślad, a miejsce, w którym przez lata chowano krzyżowniczan wyznających wiarę Lutra nie jest w żaden sposób upamiętnione. Ale też nie ma ku temu specjalnych warunków, bo cmentarz był zlokalizowany na terenie dzisiejszych ogródków działkowych, dokładnie na ich południowo-zachodnim narożniku (gdzie stykają się ogródki, lotnisko i jakiś parking z magazynami). 

O to, czy nadal straszą tam duchy pruskich żołnierzy z oddziałów kpt. Boeninga trzeba zapytać mieszkańców Rodzinnych Ogrodów Działkowych 'Wichrowa'.   

(źródła: Knoop O., Sagen und Erzählungen aus der Provinz Posen, Poznań 1893, s. 68. [w książce Knoopa czytamy: „Die Spukenden Soldaten bei Krzyzownik. Dort wo sich der Weg nach Krzyzownik bei Posen von der alten Buker Straße abzweigt, hört man im Walde Nachts um 12 Uhr öfters trommeln und kommandiren. Nicht weit von jener Stelle find Soldaten begraben, welche im Jahre 1848 im Buk von den Aufständischen ermordet sein sollen, und noch jetzt sollen ihre Geister dort herumspuken“; Nawrot E., Dzieje Kiekrza i okolicy, Poznań 200, s. 106 [ks. Nawrot pisze o „wojsku wymordowanym przez powstańców” bezwiednie chyba powtarzając słowa Knoopa i pruskiej propagandy obwiniającej powstańców za krwawy przebieg potyczek, które miały miejsce w Buku 4 maja 1848 r.]; Stachowski W., Rok 1848 w dawn. powiecie bukowskim, Kościan 1934)

środa, 4 lutego 2015

Trolejbusem do Smochowic


W Poznaniu komunikacja publiczna rozpoczęła funkcjonowanie w lipcu 1881 r., ale pierwsze jej pojazdy dotarły do granic dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice dopiero po 60 latach, podczas II wojny światowej, kiedy niemieckie władze okupacyjne zdecydowały o budowie trakcji trolejbusowej prowadzącej z Ogrodów do koszar na ul. Lotniczej (naprzeciwko dzisiejszego marketu Piotr i Paweł przy ul. Tatrzańskiej). Była to inwestycja związana z modernizacją bazy Luftwaffe na Ławicy, gdzie powstało kilka nowych budynków i betonowy pas startowy. Trudno określić dokładną datę uruchomienia linii oznaczonej nr. 1, ale z planów sieci komunikacyjnej miasta wynika, że trolejbus z Ogrodów regularnie kursował już w październiku 1943 r. 

Sowiecki trolejbus JaTB-2
sprowadzony do Poznania w 1943 r.
(kliknij, aby powiększyć)
Oczywiście linia nie powstała z myślą o mieszkańcach tej części Poznania, w większości Polakach ('niemieckie' dzielnice znajdowały się bliżej centrum miasta), ale o wojskowym i cywilnym personelu lotniska. Z relacji starszych mieszkańców Smochowic wynika, że choć trolejbus był dostępny również dla Polaków (z wydzieloną przednią częścią dla Niemców), to unikali oni takich podróży z obawy o pobicie, co podobno zdarzało się, gdy pojazd był przepełniony i usuwano z niego polskich pasażerów. Rzeczywiście, do takich zdarzeń mogło dochodzić dość często, bo linia nr 1 była „jednotorowa”, co oznacza, że kursował na niej wahadłowo tylko jeden trolejbus – najczęściej był to jeden z sześciu zrabowanych z Kijowa sowieckich wozów JaTB-2.

Podczas okupacji niemieckiej trolejbus ostatni raz wyjechał na trasę 20 stycznia 1945; następnego dnia w obliczu zbliżającego się frontu wstrzymano kursowanie całej miejskiej komunikacji (w zasadzie tramwajów i trolejbusów, bo autobusów już prawie w mieście nie było – wykorzystano je do ewakuacji niemieckich pracowników Posener Strassenbahn i ich rodzin). 

Trolejbus Fiat 672 f101 -
egzemplarz sprowadzony do Gdnyni
(kliknij, aby powiększyć)
Podczas oblężenia Poznania przez Armię Czerwoną linia trolejbusowa na ul. Lotniczą została zerwana, a pojazdy parkujące na Ogrodach zniszczone. Na wznowienie kursów pasażerowie musieli czekać ponad rok, do 1 marca 1946 r. To wówczas linię oznaczono literą „U” (poznańskie trolejbusy jeździły na liniach od „Z” do „T”, później do „S”), a na trasę wyjechał doprowadzony do stanu używalności włoski trolejbus Fiat 672 f1o1, który z braku części na początku poruszał się na pełnych stalowych kołach z gumową okładziną pochodzących z rozebranej lawety armatniej (władze Poznania otrzymały z Gorzowa trzy wraki takich pojazdów w zamian za trzy wagony tramwajowe w podobnym stanie – o tym, że nie były to konstrukcje udane świadczyły nie tylko awarie na trasie, ale np. to, że w deszczowe dni pasażer mógł zostać „kopniętym prądem” przy wsiadaniu, gdy chwytał poręcz). 

Ciągnik balastowy Faun
w służbie Wehrmachtu

(kliknij, aby powiększyć)
Po dwóch latach władze postanowiły przedłużyć linię Ogrody–ul. Lotnicza do Smochowic, do ul. Santockiej (pętla znajdowała się w miejscu, gdzie dziś przebiega wiadukt nad ul. Dąbrowskiego) i przebudować ją na „dwutorową”. 1 grudnia 1948 r. pierwszy pojazd komunikacji miejskiej przekroczył granice dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice. Jednak przedłużenie linii „U” i jej przebudowa pogłębiła braki w taborze, dlatego 22 lipca 1949 r. kursowanie do Smochowic rozpoczęła również dziwaczna trolejbusopodobna konstrukcja sprowadzona z Gorzowa. Był to poniemiecki ciągnik balastowy Faun, niegdyś napędzany silnikiem diesla, a teraz przerobiony na elektryczny, ciągnący dwie przyczepy autobusowe (niestety, nie zachowały się żadne jego fotografie ani z ulic Gorzowa, ani Poznania). 

Trolejbus Skoda 8Tr
na trasie Ogrody-Smochowice
(kliknij, aby powiększyć)
W lutym 1954 MPK zmieniło oznaczenia linii trolejbusowych z liter alfabetu na numery od 101 do 106; od tamtej chwili mieszkańcy Smochowic dojeżdżali do domów trolejbusem nr 103. Niedostatkom taboru ostatecznie zaradzono w 1955 r., gdy na trasę wyruszyły czeskie trolejbusy Skoda 8Tr, które obsługiwały to połączenie aż do dnia likwidacji. Ostatni trolejbus z Ogrodów do Smochowic wyruszył 29 marca 1970 r. Wówczas na trasie do Krzyżownik kursowały już także autobusy – ale o tym w kolejnych wpisach. 

Skoda 8Tr na przystanku końcowym
na ul. Dąbrowskiego na Ogrodach
(kliknij, aby powiększyć)
Warto zauważyć, że linia z Ogrodów do Smochowic była najdłużej działającą liną trolejbusową w mieście (od mieszkańców wiem, że jednym z kierowców był p. Stuhl z ul. Margonińskiej). Tego rodzaju transport uruchomiono w Poznaniu 12 lutego 1930 r. Była to odpowiedź na wzrastające potrzeby komunikacyjne i związane z wielkim kryzysem ograniczenia budżetowe miasta, które nie pozwalały na dalszą rozbudowę trakcji tramwajowej (stąd trolejbusy na początku nazywane były „biednymi tramwajami”, później zyskały sympatyczniejsze imiona: trajtek, trajluś itp.).

(źródła: Grzywacz M., Kirych A., Komunikacja Masowa w Poznaniu w latach 1945-70, w: Kronika Miasta Poznania 1974 nr 4; Marchwicki J., Nadolski E, Sto lat komunikacji miejskiej w Poznaniu (1880-1980); Wojcieszak J., 12o lat komunikacji miejskiej w Poznaniu, Poznań 2000)

piątek, 30 stycznia 2015

Smochowice i Krzyżowniki – od kiedy w granicach Poznania?


Wśród mieszkańców Krzyżownik i Smochowic panuje przekonanie (oparte na świadectwie starszych mieszkańców), że obszar, który zamieszkują został włączony do Poznania podczas II wojny światowej. Czy jest ono zgodne z prawdą?

I tak, i nie, bo rzeczywiście 1 kwietnia 1940 r. niemieckie władze okupacyjne włączyły do Poznania gromady Krzyżowniki, Psarskie i Ławicę (również: Chartowo, Fabianowo, Junikowo, Naramowice, Strzeszyn, Świerczewo i Żegrze, a w 1942 r. także Garaszewo, Krzesiny, Minikowo, Spławie i Starołękę), a trzy tygodnie później, 22 kwietnia, nadburmistrz Scheffler zatwierdził nowy podział miasta na 17 dzielnic – większa cześć obszaru dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice znalazła się w dzielnicy Steineck (Ławica); jedynie jego wschodnia, niewielka część już wcześniej znajdująca się w granicach miasta, pozostała w dzielnicy Jersitz (Jeżyce).

Rozwój terytorialny
Poznania w latach 1925-1950
(kliknij, aby powiększyć)
Bezprawie

Ale czy było to włączenie do Poznania czy raczej do niemieckiego miasta Posen, które według prawa w ogóle nie istniało? Rzeczpospolita Polska i III Rzesza Niemiecka nie podpisały traktatu pokojowego i dekrety o wcieleniu Wielkopolski do Niemiec były niezgodne z prawem międzynarodowym, a co za tym idzie wszelkie dalsze wynikające z nich decyzje – także te dotyczące zmian granic Poznania. Już w listopadzie 1939 r. przypomniał o tym Władysław Raczkiewicz, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej na wychodźstwie, publikując dekret o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych.

Zatem dlaczego przyłączone wsie po zakończeniu wojny nadal pozostawały w granicach miasta? Zdecydowały względy praktyczne – chodziło o uszanowanie interesów ludności zamieszkującej przyłączone obszary, która przez kilka wcześniejszych lat, pomimo ciężarów okupacji związała swoje życie z miastem; poza tym zakładano, że w niedalekiej przyszłości obszar Poznania i tak będzie musiał zostać powiększony.

Prowizorka

Władze miasta pod kierownictwem prezydenta Feliksa Maciejewskiego nie mogły uznać legalności decyzji okupanta, ale też nie mogły czekać aż kwestią granic Poznania zajmą się władze państwowe (wciąż trwała wojna, a sytuacja polityczna była bardzo skomplikowana). Dlatego 14 marca 1945 r. odbyła się konferencja prezydenta miasta ze starostą powiatu poznańskiego, w wyniku której zawnioskowano do Pełnomocnika Rządu Tymczasowego RP na Województwo Poznańskie o zgodę na pozostawienie terenów przyłączonych przez Niemców w administracji miasta do czasu uregulowania ich statusu przez kompetentne władze; 26 marca pełnomocnik wydał taką zgodę.

Decyzja premiera Cyrankiewicza

Taka prowizoryczna sytuacja trwała do 14 października 1950 r., gdy w końcu Rada Ministrów wydała legalizujące ten stan rozporządzenie.

Zatem Krzyżowniki i Smochowice były włączane do Poznania trzykrotnie: w 1940 r. – faktycznie choć nielegalnie; w 1945 r. – oparciu o wątpliwe prawo i prowizorycznie; i w 1950 r. – legalnie choć przez rząd, którego władza była w Polsce tak samo legalna jak ta Artura Greisera.

Źródła: Dekret Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dn. 30 listopad 1939 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych, Dziennik Ustaw RP (opublikowany w Angres we Francji, 2 grudnia 1939 r.) nr 102, poz. 1006; pismo sporządzone w dn. 15 maja 1945 r. przez mgr. (N.) Choję, naczelnika wydziału X Zarządu Miasta Poznania (L. dz. X/1 – 298/45r.), Archiwum Państwowe w Poznaniu, Miejska Rada Narodowa, sygn. 94 [dziękuję p. Krzysztofowi Grzybowskiemu za udostępnienie kopii dokumentu]; Rozporządzenie Rady Ministrów z dn. 14 października 1950 r. w sprawie zmiany granic miast: Poznania, Gniezna, Torunia i Zawiercia, Dziennik Ustaw 1950, Nr 48, Poz. 436; Mrugalska-Banaszak M., Rozwój przestrzenny Poznania w dwudziestoleciu międzywojennym - postulaty badawcze, w: Lata dwudzieste, lata trzydzieste, Kronika Miasta Poznania nr 4, 1996.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

„Wędrujące” Sytkowo


Czy Sytkowo leży na terenie Osiedla Krzyżowniki-Smochowice? Owszem, przywędrowało tutaj z dzisiejszej Woli. W ciągu 133 lat – czyli od 1859 r., kiedy wyruszyło w drogę, do roku 1992, gdy się zatrzymało – Sytkowo przemierzyło 2,4 km wzdłuż dzisiejszej ul. Dąbrowskiego (co znaczy, że przesuwało się z szybkością 18 metrów na rok). Prześledźmy tę drogę [wszystkie ilustracje powiększają się po kliknięciu]. 

Pierwsze zapisy źródłowe dotyczące Sytkowa pochodzą z 1568 r. Wieś nazywana była wówczas Sytkowem Królewskim, bo wchodziła w skład tzw. królewszczyzn, czyli dóbr należących do monarchy i oddawanych szlachcie w dzierżawę wraz z tytułem starosty. Wieś była opustoszała – nikt w niej stale nie zamieszkiwał. We wspomnianym 1568 tenutariuszem (dzierżawcą) Sytkowa był wojewoda poznański Łukasz Górka, który został pozwany przed sąd przez Łukasza, Jana, Baltazara i Wojciecha Sadowskich. Sprawa była typowym „sporem o miedzę” i dotyczyła naruszenia granicy Strzeszyna – wsi należącej do Sadowskich i graniczącej z Golęcinem, Jeżycami i Sytkowem. Wsie rozgraniczono dopiero 30 lat później.

To pierwsze, historyczne Sytkowo znajdowało się na rozstaju dróg z Poznania do Pniew i Szamotuł (dzisiejsze ulice Dąbrowskiego i Sytkowska), gdzieś na wysokości dzisiejszych ulic Nidziańskiej i Biebrzańskiej (vis-à-vis Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych – WZMot). 

 
Widok obszaru historycznego Sytkowa (sierpień 2011)

Na mapie Perthéesa i Gaulle’a (wykonanej przed 1798 r.) w Sytkowie widnieje karczma, ale późniejsze mapy już takiego obiektu nie notują. Sytkowo widnieje na mapie Gilly'ego z 1803 r.:


Mapa Dawida Gilly'ego z 1803 r.
(Special Karte von Südpreussen)


Na mapie Chrzanowskiego z 1859 r. Sytkowo nie zmieniło położenia; widoczna jest uruchomiona w 1848 r. linia kolejowa z Poznania do Stargardu Szczecińskiego, która przed wsią przecinała dzisiejszą ul. Dąbrowskiego i dalej biegła pomiędzy drogą do Szamotuł (dzisiejszą ul. Sytkowską) a potokiem Bogdanka.


Mapa W. Chrzanowskiego z 1859 r.


Niemiecka mapa z 1893 r. nie notuje już wsi Sytkowo; widać na niej nowy przebieg linii kolejowej z Poznania do Szczecina (zgodny z dzisiejszym przebiegiem na tym terenie magistrali nr 351).



Karte des Deutschen Reiches (Generalstabskarte) z 1893 r.


W 1945 r. Sytkowo wraca na mapy. Władze, historycy-onomaści i kartografowie przenieśli je na drugą stronę ul. Dąbrowskiego. Centrum Sytkowa znalazło się wówczas w okolicach skrzyżowania ul. Przelot i Hangarowej. Sytkowo obejmowało wówczas rozległy obszar pomiędzy dzisiejszym Osiedlem Lotnictwa Polskiego na wschodzie a ul. Lotniczą i koszarami na zachodzie.


Fragment planu Poznania z 1945 r.


W 1947 r. Sytkowo „powędrowało” na zachód i „przeskoczyło” ul. Dąbrowskiego, a jego centrum znalazło się pomiędzy ul. Tatrzańską a Czarnkowską (wtedy na tym obszarze nie było jeszcze wytyczonej ul. Lutyckiej) – w ten sposób Sytkowo wkroczyło na teren dzisiejszego Osiedla Krzyżowniki-Smochowice.


Sytkowo na planie Poznania w 1947 r.


Pierwszego stycznia 1948 r. wszedł w życie nowy podział administracyjny Poznania; miasto zostało podzielone na okręgi, dzielnice i obwody. Obwód Sytkowo znajdował się w dzielnicy Wola i obejmował obszar, którego granice stanowiły: ul. Przelot na wschodzie, linia kolejowa na północy, ulice Chodzieska i Wyrzyska na Zachodzie oraz granica lotniska na południu. W 1954 r. podział administracyjny miasta uległ zmianie i cały ten obszar wszedł w skład jednej dzielnicy Jeżyce.


Obwód Sytkowo na planie Poznania z 1948 r.


Na planie Poznania z 1956 r. widać już, że Sytkowo zostało przecięte nowo wytyczonym odcinkiem ul. Lutyckiej. Jego centrum było zlokalizowane na południe od tej ulicy.


Fragment planu Poznania z 1956 r.


Plan z 1971 r. pokazuje, że centrum Sytkowa zostało przeniesione nieco na północny-zachód, na ul. Czarnkowską.


Fragment planu  Poznania z 1971 r.


Plan miasta z 1978 r. uwzględnia już nowo wybudowaną trasę E-8 i wiadukt nad ul. Lutycką. Centrum Sytkowa pozostaje na ul. Czarnkowskiej.


Fragment planu Poznania z 1978 r.


Rok później Sytkowo dokonuje „wielkiego skoku” przez ul. Dąbrowskiego; tym razem jego centrum znalazło się pomiędzy ulicami Margonińską a Prusimską.


Fragment planu Poznania z 1979 r.

Po 13 latach Sytkowo przesunęło się jeszcze bardziej na zachód – zgodnie z mapą odzwierciedlającą układ geodezyjny z 1992 r. jego centrum znajdowało się na ul. Lubosińskiej. I ta lokalizacja wciąż pozostaje aktualna.  


Fragment planu Poznania z 2014 r.


Ten wpis dedykuję memu wujowi, mieszkańcowi ul. Margonińskiej w Krzyżownikach-Smochowicach, którego kwestia położenia Sytkowa nurtowała, co zainspirowało mnie do podjęcia tego tematu w blogu.

(źródła: zapis w Słowniku Historyczno-Geograficznym Ziem Polskich w Średniowieczu: 1568 Łukasz, Jan, Baltazar i Wojc. Sadowscy pozywają wdę pozn. Łukasza Górkę jako tenut. Gonięcina i opust. S. należących do uposażenia wdy pozn. (ad pallatinatum Posnaniensem spectante) o naruszenie granic nal. do Sadowskich wsi Strzeszyn (PZ 35, 464); 1598 w akcie wyznaczenia gran. między wsiami Sołacz, Gonięcino, Jeżyce i S. wymieniono narożnik znajdujący się przy Bogdance (Flisa), która płynie od Strzeszyna do Poznania; na S od niego znajdują się wsie Jeżyce i opust. S., a na N Sołacz Piotra Czarnkowskiego i opust. Niestachowo; jeden z nowo usypanych kopców narożnych dzielących Sołacz, Niestachowo, Gonięcino i S. leży na roli zw. Niewitkówki (PG 189, 579v-591v)” [s. 760-761]; zbiory map poznańskiego Cyfrowego Repozytorium Lokalnego CYRYL i Archiwum Map Wojskowego Instytutu Geograficznego)